Miesięczne archiwum: f2017Thu, 16 Mar 2017 11:11:36 +000003am31 16am3117 0311Europe/Warsaw3611ę2017-03-16T11:11:36+00:00743Europe/Warsaw112017 amThu, 16 Mar 2017 11:11:36 +00002017-03-16T11:11:36+00:001111400000003

rodzina

Godzina więcej dla rodziny

Autor: | Rodzina | Brak komentarzy

Skróćmy czas pracy o godzinę rodzicom dzieci do 10. roku życia. Taka możliwość mają już dziś matki karmiące maluchy w pierwszych latach życia. Rozszerzmy ją również na rodziców, którzy odwożą dzieciaki do przedszkola czy do szkoły. Zyskają na tym wszyscy – dzieciaki, rodzice i ich pracodawcy.

Jesteśmy wśród najwięcej pracujących narodów na świecie. Więcej od nas w Europie pracują tylko w Grecji. Jeśli doliczyć do tego coraz dłuższe dojazdy do pracy, naprawdę niewiele czasu zostaje nam dla naszych rodzin. I nie chodzi mi tylko o korki w dużych metropoliach. To samo tyczy się mniejszych miejscowości, gdzie mieszkańcy często dojeżdżają do pracy wiele kilometrów.

Alarmujące sygnały

Najbardziej uderza to w dzieci, które zmuszone są masę czasu spędzać bez rodziców – w żłobkach, w przedszkolach, w przyszkolnych świetlicach. Dane są alarmujące. Weźmy żłobki – roczne i dwuletnie polskie dzieci spędzają w nich aż 39 godzin tygodniowo. To aż o 12 godzin więcej niż ich rówieśnicy z innych krajów Unii Europejskiej. GUS podaje, że co trzeci żłobek w Polsce pracuje nawet 10 godzin na dobę.

W szwach pękają szkolne świetlice. Przez wielogodzinną pracę rodziców, dzieciaki spędzają całe dnie w placówkach. Są takie miejscowości, w których szkoły muszą uruchamiać dodatkowe sale, bo nie ma miejsca dla wszystkich dzieciaków.

Możemy inaczej

Dużo jeżdżę po Polsce i często słyszę od matek, także od ojców, że woleliby spędzać więcej czasu z dziećmi zamiast zostawiać je na cały dzień w żłobku czy przedszkolu, ale nie mają jak. Na pracę na pół etatu ciężko przejść, bo nie godzą się na to pracodawcy (6-7% rodziców tak robi, w Holandii nawet połowa). Często muszą odstawiać dzieci rano tuż po godzinie 7, a odbierają dopiero koło 17. O ile nie muszą zostać dłużej w pracy.

Gdy rozmawiam z nauczycielami, przyznają że dzieci często spędzają w świetlicach 2 godziny przed lekcjami i nawet tyle samo po lekcjach. W skrajnych przypadkach maluchy czekają na otwarcie szkoły już od 6:30, a do domu wychodzą ostatnie, dopiero ok. godziny 17-18.

Czas to zmienić!

Dobra sytuacja na rynku pracy – najniższe bezrobocie od 1989 roku, w wielu miejscach brakuje rąk do pracy – pozwala sięgnąć nam po takie rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu wydawały się niemożliwe do zrealizowania.

Wiemy jak to zrobić. Skróćmy czas pracy o godzinę rodzicom dzieci do 10. roku życia. Taką możliwość mają już dziś matki karmiące maluchy w pierwszych latach życia. Rozszerzmy ją również na rodziców, którzy odwożą dzieciaki do przedszkola czy do szkoły.

Wszyscy na tym wygramy. Dzieciaki i ich rodzice zyskają dodatkową godzinę dziennie tylko dla siebie. A pracodawcy – bardziej zadowolonych z życia pracowników, którzy mogąc wyjść z pracy godzinę wcześniej, zrobią więcej w krótszym czasie (to nie są moje przypuszczenia, eksperyment ze skróceniem czasu pracy w Szwecji pokazał, że pracownicy są bardziej wydajni, bardziej zadowoleni z pracy i – co nie jest bez znaczenia – zdrowsi).

Ponad politycznymi podziałami

Projekt ustawy skracający czas pracy o godzinę dla jednego z rodziców PSL złożyło już w Sejmie. Będziemy szukali dla niego poparcia wśród wszystkich ugrupowań politycznych obecnych w Sejmie. Także w koalicji rządzącej. Nie wyobrażam sobie, że PiS tyle mówiące o rozwijaniu polityki rodzinnej, zagłosuje przeciw prorodzinnym propozycjom ludowców.

Sami nie damy rady, ale wspólnie – głęboko w to wierzę – możemy tworzyć lepsze warunki do życia dla polskich rodzin.

Tarnowska Nagroda Filmowa

Obrońmy tarnowski festiwal

Autor: | Małopolska | Brak komentarzy

Na półtora miesiąca przed planowaną 31. edycją Tarnowskiej Nagrody Filmowej wycofuje się główny sponsor imprezy – Grupa Azoty. Nie wolno nam dopuścić do degradacji jednego z najstarszych festiwali filmowych w Polsce. Tarnowski PSL apeluje do władz państwowej spółki o zmianę decyzji i wsparcie święta polskiej kinematografii.

Tarnowska Nagroda Filmowa przyznawana zostanie w tym roku po raz 31. Festiwal odbywa się corocznie w Tarnowie aż od 1987 roku. Po Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni to najstarszy festiwal filmowy w Polsce. A jak mówi aktor Jan Nowicki „jest to absolutnie festiwal nie drugi po Gdańsku i Gdyni, ale jest to w ogóle miejsce najlepsze”. Trudno się z nim nie zgodzić.

W Tarnowie nagrodą Grand Prix wyróżniane były od lat najlepsze polskie filmy – m.in. „Kronika wypadków miłosnych” Andrzej Wajdy, „Krótki film o miłości” Krzysztofa Kieślowskiego, „Wszystko co najważniejsze” Roberta Glińskiego, „Gry uliczne” Andrzej Krauzego czy „Historie miłosne” Jerzego Stuhra.

Festiwal to nie tylko spotkanie najlepszych filmowców, ale wielkie wydarzenie artystyczne dla mieszkańców naszego regionu. Także dla tych najmłodszych, dzięki cyklowi „Filmy Młodego Widza”. Z oferty festiwalu w tarnowskim kinie Marzenie (jednym z najstarszych w Polsce, bo z 1913 roku!) w tamtym roku skorzystało blisko 5000 osób.

W 2011 roku Tarnowska Nagroda Filmowa zdobyła nagrodę Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w kategorii „krajowe wydarzenie filmowe”. Wcześniej była dwukrotnie nominowana do tej nagrody.

Jakie musiało być zdziwienie organizatorów, gdy na półtora miesiąca przed rozpoczęciem 31. edycji festiwalu otrzymali wiadomość, że wycofuje się jej główny sponsor – państwowa Grupa Azoty.

To bolesny cios, szczególnie biorąc historię samej nagrody. Została ona przecież stworzona przez członków Dyskusyjnego Klubu Filmowego „Oscar” działającego przy ówczesnym Domu Kultury Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach. To dom kultury Azotów był gospodarzem TNF aż do 4. edycji nagrody.

Organizatorzy nie odwołują tegorocznej edycji festiwalu. Będą zmuszeni jednak okroić jej program o imprezy plenerowe i towarzyszące. Może to oznaczać, że z wydarzenia o ogólnopolskim zasięgu i znaczeniu, TNF przeobrazi się w gminnej rangi imprezę.

Nie wolno nam dopuścić do degradacji jednego z najstarszych festiwali filmowych w Polsce. Tarnowski PSL apeluje do władz państwowej spółki o zmianę decyzji i wsparcie święta polskiej kinematografii. Wysłaliśmy w tej sprawie list do prezesa zarządu Grupy Azoty Wojciecha Wardeckiego.

Jeszcze jest czas na zmianę decyzji. Władze Azotów powinny wziąć pod uwagę, że taka degradacja kulturalnego wizerunku Tarnowa odbije się głośnym i negatywnym echem w całej Polsce. Środowisko filmowe doskonale wie, że każdego roku właśnie w Tarnowie jest wielkie święto polskiej kinematografii. Niech Azoty w dalszym ciągu mają udział w tym wielkim święcie całej polskiej kinematografii.

Jurgiel

PiS uderza w wieś

Autor: | Rolnictwo | Brak komentarzy

Najpierw podniesienie wieku emerytalnego rolnikom o 5 lat. Teraz zapowiedź obniżenia i tak niskich emerytur rolniczych. I jakby tego było mało, właśnie się wydało, że waloryzacja minimalnych świadczeń do 1000 zł ominie większość rolników. Nie to PiS obiecywało polskiej wsi przed wyborami.

W kampanii wyborczej deklarowali: „Rolnicy muszą czuć wsparcie polskiego państwa, muszą czuć, że państwo jest po ich stronie, a nie pozostawia ich samym sobie z ich problemami”. To słowa Beaty Szydło z sierpnia 2015 roku ze spotkania w Dzikim Borze. Co z tych obietnic zostało po ponad roku rządów?

Obniżenie i tak niskich emerytur rolniczych

PiS właśnie zapowiedziało odebranie rolnikom dodatków, które otrzymują do emerytury z ZUS. Chodzi m.in. o osoby, które oprócz pracy w gospodarstwie, służyły także w Ochotniczych Strażach Pożarnych, działały w samorządach. Z każdej umowy uczciwie odprowadzały, często latami, składki do ZUS. Teraz PiS chce pozbawić ich z trudem wypracowanych pieniędzy.

Gołym okiem widać, że władza nie zna i nie rozumie polskiej wsi. Czy oni nie wiedzą, że praca rolników to nie tylko gospodarstwo? Czy też robią to z premedytacją, bo na gwałt szukają dodatkowych pieniędzy do pękającego w szwach budżetu? Potem wydadzą je na zakupów nowych limuzyn dla vipów, które przez swoją bezmyślną brawurę rozbijają.

Dlaczego za nieudolność PiS płacić mają tysiące rolników? Dziś po przejściu na emeryturę dostają dodatkowo nawet 50-60 zł miesięcznie. Władza mówi im, że to grosze. Przecież to znacznie więcej niż wynosi roczna waloryzacja ich świadczeń! Jakim prawem władza chce odebrać rolnikom ich ciężko wypracowane pieniądze?

Waloryzacja emerytur do 1000 zł nie dla rolników

„Najniższe emerytury wzrosną do 1000 zł” – obiecywała premier Szydło (przemilczę już to, że podwyżka jest do 1000 zł, ale nie na rękę, tylko brutto – czyli od tych 1000 zł będzie trzeba jeszcze zapłacić podatek). Co ważniejsze: dziś okazuje, że podwyżka minimalnych emerytur nie obejmie wszystkich, tylko wybranych. Nie otrzyma jej większość rolników!

Z danych ujawnionych przez KRUS wynika, że tylko jedna trzecia rolników może na nią liczyć. Pozostali – ponad 800 tys. mieszkańców wsi – dostaną jedynie symboliczną podwyżkę. To m.in. osoby na wcześniejszych emeryturach rolniczych, pobierający emerytury częściowe, a także otrzymujący jednocześnie świadczenie z ZUS.

Nijak ma się to do niedawnych obietnic pani premier. Skąd te obostrzenia? Dlaczego podwyżka nie obejmie wszystkich rolników z minimalną emeryturą? Najprawdopodobniej rządowi PiS zaczyna brakować pieniędzy. Tylko dlaczego oszczędzać chce właśnie na rolnikach? I to tych w najtrudniejszej sytuacji finansowej? Przecież to właśnie te osoby najliczniej poparły PiS w ostatnich wyborach. Tak im się władza teraz odwdzięcza.

Podniesienie rolnikom wieku emerytalnego o 5 lat

Jakby tego było mało, PiS podniosło rolnikom wiek emerytalny. I to od razu o 5 lat. Zmiany wejdą w życie od przyszłego roku. A miało być zupełnie inaczej. Gdy obecna premier przed wyborami walczyła o głosy polskiej wsi, składała zupełnie inne obietnice. „To co jest najważniejsze, i co zrobimy bez zbędnej zwłoki, natychmiast, to obniżenie wieku emerytalnego” – deklarowała Szydło. Zapomniała chyba dodać, że jej „obniżka”, dla rolników oznacza dłuższą pracę.

Nie musiało tak być. PSL złożyło w Sejmie projekt, który zakładał pozostawienie obecnego wieku emerytalnego dla rolników – 55 lat dla kobiet i 60 lat dla mężczyzn. Przypomnijmy, że wcześniejsze emerytury rolnicze wywalczyło w poprzedniej kadencji właśnie PSL po ciężkich bojach z Platformą.

PiS odrzuciło projekt ludowców zrównując pracę rolników z tą wykonywaną przez osoby pracujące za biurkiem. To skandaliczna decyzja! Oni kompletnie nie rozumieją, jak ciężka jest praca na gospodarstwie! PiS nie ma prawa skazywać rolników na pracę ponad siły.

Zrobimy wszystko, by zablokować podniesienie rolnikom wieku emerytalnego. Zbierzemy podpisy pod obywatelskim projektem przywracającym poprzedni wiek emerytalny dla polskiej wsi. Głosu Suwerena PiS nie będzie mogło zlekceważyć.

Fot. P. Tracz / KPRM