Wszystkie wpisy: Władysław Kosiniak-Kamysz

rodzina

Godzina więcej dla rodziny

Autor: | Rodzina | Brak komentarzy

Skróćmy czas pracy o godzinę rodzicom dzieci do 10. roku życia. Taka możliwość mają już dziś matki karmiące maluchy w pierwszych latach życia. Rozszerzmy ją również na rodziców, którzy odwożą dzieciaki do przedszkola czy do szkoły. Zyskają na tym wszyscy – dzieciaki, rodzice i ich pracodawcy.

Jesteśmy wśród najwięcej pracujących narodów na świecie. Więcej od nas w Europie pracują tylko w Grecji. Jeśli doliczyć do tego coraz dłuższe dojazdy do pracy, naprawdę niewiele czasu zostaje nam dla naszych rodzin. I nie chodzi mi tylko o korki w dużych metropoliach. To samo tyczy się mniejszych miejscowości, gdzie mieszkańcy często dojeżdżają do pracy wiele kilometrów.

Alarmujące sygnały

Najbardziej uderza to w dzieci, które zmuszone są masę czasu spędzać bez rodziców – w żłobkach, w przedszkolach, w przyszkolnych świetlicach. Dane są alarmujące. Weźmy żłobki – roczne i dwuletnie polskie dzieci spędzają w nich aż 39 godzin tygodniowo. To aż o 12 godzin więcej niż ich rówieśnicy z innych krajów Unii Europejskiej. GUS podaje, że co trzeci żłobek w Polsce pracuje nawet 10 godzin na dobę.

W szwach pękają szkolne świetlice. Przez wielogodzinną pracę rodziców, dzieciaki spędzają całe dnie w placówkach. Są takie miejscowości, w których szkoły muszą uruchamiać dodatkowe sale, bo nie ma miejsca dla wszystkich dzieciaków.

Możemy inaczej

Dużo jeżdżę po Polsce i często słyszę od matek, także od ojców, że woleliby spędzać więcej czasu z dziećmi zamiast zostawiać je na cały dzień w żłobku czy przedszkolu, ale nie mają jak. Na pracę na pół etatu ciężko przejść, bo nie godzą się na to pracodawcy (6-7% rodziców tak robi, w Holandii nawet połowa). Często muszą odstawiać dzieci rano tuż po godzinie 7, a odbierają dopiero koło 17. O ile nie muszą zostać dłużej w pracy.

Gdy rozmawiam z nauczycielami, przyznają że dzieci często spędzają w świetlicach 2 godziny przed lekcjami i nawet tyle samo po lekcjach. W skrajnych przypadkach maluchy czekają na otwarcie szkoły już od 6:30, a do domu wychodzą ostatnie, dopiero ok. godziny 17-18.

Czas to zmienić!

Dobra sytuacja na rynku pracy – najniższe bezrobocie od 1989 roku, w wielu miejscach brakuje rąk do pracy – pozwala sięgnąć nam po takie rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu wydawały się niemożliwe do zrealizowania.

Wiemy jak to zrobić. Skróćmy czas pracy o godzinę rodzicom dzieci do 10. roku życia. Taką możliwość mają już dziś matki karmiące maluchy w pierwszych latach życia. Rozszerzmy ją również na rodziców, którzy odwożą dzieciaki do przedszkola czy do szkoły.

Wszyscy na tym wygramy. Dzieciaki i ich rodzice zyskają dodatkową godzinę dziennie tylko dla siebie. A pracodawcy – bardziej zadowolonych z życia pracowników, którzy mogąc wyjść z pracy godzinę wcześniej, zrobią więcej w krótszym czasie (to nie są moje przypuszczenia, eksperyment ze skróceniem czasu pracy w Szwecji pokazał, że pracownicy są bardziej wydajni, bardziej zadowoleni z pracy i – co nie jest bez znaczenia – zdrowsi).

Ponad politycznymi podziałami

Projekt ustawy skracający czas pracy o godzinę dla jednego z rodziców PSL złożyło już w Sejmie. Będziemy szukali dla niego poparcia wśród wszystkich ugrupowań politycznych obecnych w Sejmie. Także w koalicji rządzącej. Nie wyobrażam sobie, że PiS tyle mówiące o rozwijaniu polityki rodzinnej, zagłosuje przeciw prorodzinnym propozycjom ludowców.

Sami nie damy rady, ale wspólnie – głęboko w to wierzę – możemy tworzyć lepsze warunki do życia dla polskich rodzin.

Tarnowska Nagroda Filmowa

Obrońmy tarnowski festiwal

Autor: | Małopolska | Brak komentarzy

Na półtora miesiąca przed planowaną 31. edycją Tarnowskiej Nagrody Filmowej wycofuje się główny sponsor imprezy – Grupa Azoty. Nie wolno nam dopuścić do degradacji jednego z najstarszych festiwali filmowych w Polsce. Tarnowski PSL apeluje do władz państwowej spółki o zmianę decyzji i wsparcie święta polskiej kinematografii.

Tarnowska Nagroda Filmowa przyznawana zostanie w tym roku po raz 31. Festiwal odbywa się corocznie w Tarnowie aż od 1987 roku. Po Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni to najstarszy festiwal filmowy w Polsce. A jak mówi aktor Jan Nowicki „jest to absolutnie festiwal nie drugi po Gdańsku i Gdyni, ale jest to w ogóle miejsce najlepsze”. Trudno się z nim nie zgodzić.

W Tarnowie nagrodą Grand Prix wyróżniane były od lat najlepsze polskie filmy – m.in. „Kronika wypadków miłosnych” Andrzej Wajdy, „Krótki film o miłości” Krzysztofa Kieślowskiego, „Wszystko co najważniejsze” Roberta Glińskiego, „Gry uliczne” Andrzej Krauzego czy „Historie miłosne” Jerzego Stuhra.

Festiwal to nie tylko spotkanie najlepszych filmowców, ale wielkie wydarzenie artystyczne dla mieszkańców naszego regionu. Także dla tych najmłodszych, dzięki cyklowi „Filmy Młodego Widza”. Z oferty festiwalu w tarnowskim kinie Marzenie (jednym z najstarszych w Polsce, bo z 1913 roku!) w tamtym roku skorzystało blisko 5000 osób.

W 2011 roku Tarnowska Nagroda Filmowa zdobyła nagrodę Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w kategorii „krajowe wydarzenie filmowe”. Wcześniej była dwukrotnie nominowana do tej nagrody.

Jakie musiało być zdziwienie organizatorów, gdy na półtora miesiąca przed rozpoczęciem 31. edycji festiwalu otrzymali wiadomość, że wycofuje się jej główny sponsor – państwowa Grupa Azoty.

To bolesny cios, szczególnie biorąc historię samej nagrody. Została ona przecież stworzona przez członków Dyskusyjnego Klubu Filmowego „Oscar” działającego przy ówczesnym Domu Kultury Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach. To dom kultury Azotów był gospodarzem TNF aż do 4. edycji nagrody.

Organizatorzy nie odwołują tegorocznej edycji festiwalu. Będą zmuszeni jednak okroić jej program o imprezy plenerowe i towarzyszące. Może to oznaczać, że z wydarzenia o ogólnopolskim zasięgu i znaczeniu, TNF przeobrazi się w gminnej rangi imprezę.

Nie wolno nam dopuścić do degradacji jednego z najstarszych festiwali filmowych w Polsce. Tarnowski PSL apeluje do władz państwowej spółki o zmianę decyzji i wsparcie święta polskiej kinematografii. Wysłaliśmy w tej sprawie list do prezesa zarządu Grupy Azoty Wojciecha Wardeckiego.

Jeszcze jest czas na zmianę decyzji. Władze Azotów powinny wziąć pod uwagę, że taka degradacja kulturalnego wizerunku Tarnowa odbije się głośnym i negatywnym echem w całej Polsce. Środowisko filmowe doskonale wie, że każdego roku właśnie w Tarnowie jest wielkie święto polskiej kinematografii. Niech Azoty w dalszym ciągu mają udział w tym wielkim święcie całej polskiej kinematografii.

Jurgiel

PiS uderza w wieś

Autor: | Rolnictwo | Brak komentarzy

Najpierw podniesienie wieku emerytalnego rolnikom o 5 lat. Teraz zapowiedź obniżenia i tak niskich emerytur rolniczych. I jakby tego było mało, właśnie się wydało, że waloryzacja minimalnych świadczeń do 1000 zł ominie większość rolników. Nie to PiS obiecywało polskiej wsi przed wyborami.

W kampanii wyborczej deklarowali: „Rolnicy muszą czuć wsparcie polskiego państwa, muszą czuć, że państwo jest po ich stronie, a nie pozostawia ich samym sobie z ich problemami”. To słowa Beaty Szydło z sierpnia 2015 roku ze spotkania w Dzikim Borze. Co z tych obietnic zostało po ponad roku rządów?

Obniżenie i tak niskich emerytur rolniczych

PiS właśnie zapowiedziało odebranie rolnikom dodatków, które otrzymują do emerytury z ZUS. Chodzi m.in. o osoby, które oprócz pracy w gospodarstwie, służyły także w Ochotniczych Strażach Pożarnych, działały w samorządach. Z każdej umowy uczciwie odprowadzały, często latami, składki do ZUS. Teraz PiS chce pozbawić ich z trudem wypracowanych pieniędzy.

Gołym okiem widać, że władza nie zna i nie rozumie polskiej wsi. Czy oni nie wiedzą, że praca rolników to nie tylko gospodarstwo? Czy też robią to z premedytacją, bo na gwałt szukają dodatkowych pieniędzy do pękającego w szwach budżetu? Potem wydadzą je na zakupów nowych limuzyn dla vipów, które przez swoją bezmyślną brawurę rozbijają.

Dlaczego za nieudolność PiS płacić mają tysiące rolników? Dziś po przejściu na emeryturę dostają dodatkowo nawet 50-60 zł miesięcznie. Władza mówi im, że to grosze. Przecież to znacznie więcej niż wynosi roczna waloryzacja ich świadczeń! Jakim prawem władza chce odebrać rolnikom ich ciężko wypracowane pieniądze?

Waloryzacja emerytur do 1000 zł nie dla rolników

„Najniższe emerytury wzrosną do 1000 zł” – obiecywała premier Szydło (przemilczę już to, że podwyżka jest do 1000 zł, ale nie na rękę, tylko brutto – czyli od tych 1000 zł będzie trzeba jeszcze zapłacić podatek). Co ważniejsze: dziś okazuje, że podwyżka minimalnych emerytur nie obejmie wszystkich, tylko wybranych. Nie otrzyma jej większość rolników!

Z danych ujawnionych przez KRUS wynika, że tylko jedna trzecia rolników może na nią liczyć. Pozostali – ponad 800 tys. mieszkańców wsi – dostaną jedynie symboliczną podwyżkę. To m.in. osoby na wcześniejszych emeryturach rolniczych, pobierający emerytury częściowe, a także otrzymujący jednocześnie świadczenie z ZUS.

Nijak ma się to do niedawnych obietnic pani premier. Skąd te obostrzenia? Dlaczego podwyżka nie obejmie wszystkich rolników z minimalną emeryturą? Najprawdopodobniej rządowi PiS zaczyna brakować pieniędzy. Tylko dlaczego oszczędzać chce właśnie na rolnikach? I to tych w najtrudniejszej sytuacji finansowej? Przecież to właśnie te osoby najliczniej poparły PiS w ostatnich wyborach. Tak im się władza teraz odwdzięcza.

Podniesienie rolnikom wieku emerytalnego o 5 lat

Jakby tego było mało, PiS podniosło rolnikom wiek emerytalny. I to od razu o 5 lat. Zmiany wejdą w życie od przyszłego roku. A miało być zupełnie inaczej. Gdy obecna premier przed wyborami walczyła o głosy polskiej wsi, składała zupełnie inne obietnice. „To co jest najważniejsze, i co zrobimy bez zbędnej zwłoki, natychmiast, to obniżenie wieku emerytalnego” – deklarowała Szydło. Zapomniała chyba dodać, że jej „obniżka”, dla rolników oznacza dłuższą pracę.

Nie musiało tak być. PSL złożyło w Sejmie projekt, który zakładał pozostawienie obecnego wieku emerytalnego dla rolników – 55 lat dla kobiet i 60 lat dla mężczyzn. Przypomnijmy, że wcześniejsze emerytury rolnicze wywalczyło w poprzedniej kadencji właśnie PSL po ciężkich bojach z Platformą.

PiS odrzuciło projekt ludowców zrównując pracę rolników z tą wykonywaną przez osoby pracujące za biurkiem. To skandaliczna decyzja! Oni kompletnie nie rozumieją, jak ciężka jest praca na gospodarstwie! PiS nie ma prawa skazywać rolników na pracę ponad siły.

Zrobimy wszystko, by zablokować podniesienie rolnikom wieku emerytalnego. Zbierzemy podpisy pod obywatelskim projektem przywracającym poprzedni wiek emerytalny dla polskiej wsi. Głosu Suwerena PiS nie będzie mogło zlekceważyć.

Fot. P. Tracz / KPRM

Maciej Rataj

Marszałek Chłopów

Autor: | PSL | Brak komentarzy

Marszałek Sejmu, dwukrotnie pełniący obowiązki prezydenta w najtrudniejszych chwilach dla Polski, jeden z ojców zjednoczenia Ruchu Ludowego, a nade wszystko wielki patriota i mąż stanu – Maciej Rataj urodził się 133 lata temu. Dla ludowców pozostaje symbolem politycznej rozwagi i odwagi.

Urodził się w podlwowskiej wsi Chłopy 19 lutego 1884 roku. Jego rodzice posiadali tam niewielkie gospodarstwo rolne. Nie byli zamożni, ale przykładali wielką wagę do edukacji syna. Rataj rozpoczął naukę z szkole ludowej w rodzinnej wsi, a potem uczył się w pobliskim Komarnie. Do gimnazjum przeniósł się do Lwowa. Tam też ukończył filologię klasyczną na Uniwersytecie Lwowskim. Przez cały ten czas utrzymywał się sam ze stypendium i udzielanych korepetycji.

Społecznik

Już w szkole zaczął się angażować w działalność społeczną. Pierwszy publiczny odczyt wygłosił dla mieszkańców swojej rodzinnej wsi jeszcze w szkole średniej. Na studiach współpracował z „Kurierem Lwowskim”, działał w Towarzystwie Szkoły Ludowej im. Tadeusza Kościuszki i organizacji studenckiej „Bratnia Pomoc”. W redakcji „Przyjaciela Ludu” poznał działaczy PSL – m.in. Wincentego Witosa, Bolesława Wysłoucha i Jana Stapińskiego.

Po studiach pracował jako nauczyciel w lwowskim gimnazjum. Uczył łaciny. Choć z Ruchem Ludowym związany był niemal od początku studiów, to do PSL „Piast” zapisał w 1914 roku. Po przeprowadzce do Zamościa, gdzie rozpoczął pracę pedagoga w gimnazjum im. Zamoyskiego, dołączył do działającego na tych ziemiach PSL „Wyzwolenie”.

Ludowiec

Był jednym z najbardziej aktywnych działaczy niepodległościowych w regionie. Gdy w 1918 roku zorganizował wielką demonstrację patriotyczną, zwrócił na niego uwagę Stanisław Thugutt, minister spraw wewnętrznych w Tymczasowym Rządzie Ludowym Republiki Polskiej. Przekazał Ratajowi nominację na komisarza rządowego na powiat biłgorajski. Ku zdumieniu wielu, Maciej Rataj jej nie przyjął, tłumacząc, że nie jest przygotowany do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji. Skupił się na tworzeniu straży obywatelskiej. Organizował też pomoc dla Lwowian, z którymi czuł się bardzo związany.

To właśnie z Zamościa został po raz pierwszy wybrany do Sejmu w styczniu 1919 roku. Kandydował z list PSL „Wyzwolenie”. Tak w swoich pamiętnikach opisywał pierwsze posiedzenie Sejmu: „Z trudem ulokowałem się gdzieś na szarym końcu, stojąco, pośród publiczności, której stroje odbijały się od kożuchów, pasiastych ubrań łowickich, białych sukman itp. chłopskich po słów, którzy w swej masie narzucali się oku. Chłopski Sejm! – jak mówiono. Niezapomniana chwila. Jest Polska, jest Sejm – jej przedstawicielstwo. Wtłoczony w masę, czułem się jednak dumny i szczęśliwy, i jestem jednym z tych, którzy mają budować odrodzone państwo”.

W Sejmie wybrał pracę w Komisji Konstytucyjnej (od razu został jej wiceprzewodniczącym) i był jednym ze współtwórców Konstytucji marcowej 1921 roku. Zasiadał także w komisji oświatowej, spraw zagranicznych i wojskowych. W czasie wojny polsko-bolszewickiej został ministrem wyznań religijnych i oświecenia publicznego w rządzie Wincentego Witosa. To on był twórcą systemu kuratoriów oświaty funkcjonującego do dziś. Także jemu zawdzięczamy zniesienie kar cielesnych dla uczniów.

Marszałek

1 grudnia 1922 roku wybrano go na marszałka Sejmu. „Obejmując urząd marszałka, zdaję sobie sprawę w całej pełni, że biorę nie tylko zaszczyt, lecz i ciężki obowiązek. (…) Nie jest moją rzeczą skreślić położenie, w jakim się znajdujemy, ale jedno mogę powiedzieć – to, co mówi dziś każdy obywatel polski: musimy ratować skarb i uzdrowić finanse. Domaga się tego cały kraj i ma na nas oczy zwrócone – dzisiaj z oczekiwaniem, a sądzę, że nikt nie pragnie tego, aby jutro – z zawodem” – mówił w przemówieniu tuż po wyborze.

Już w kilka dni po objęciu stanowiska marszałka, Rataj musiał przejąć obowiązki prezydenta. Stało się tak 16 grudnia 1922 roku po zabójstwie prezydenta Gabriela Narutowicza. „Stało się wielkie nieszczęście – mówił Rataj – najwyższy reprezentant Rzeczpospolitej padł od kuli szaleńca, który straszną krzywdę wyrządził całemu narodowi, bo wobec świata przedstawił swym czynem Polskę jako kraj zamętu. Cała Polska czyn ten potępia. Ale sprawiedliwość każe przyznać, że szaleńców takich mogła wyhodować atmosfera zawiści i nienawiści, jaka zapanowała niestety w Polsce już od chwili jej zmartwychwstania. (…) Winni jesteśmy wobec kraju – i w Sejmie, i w Senacie – zapomnieć nareszcie o tym, co nas dzieli, a pomyśleć o tym, co nas może jednoczyć”.

Mediator

W mocno rozbitym partyjnie Sejmie, Rataj w krótkim czasie zaskarbił sobie powszechny szacunek większości posłów. Oceniano go jako niezwykle sprawnego organizatora prac izby. Gdy pod koniec 1923 roku ustępował drugi rząd Witosa, marszałek również złożył dymisję. Nie została ona jednak przyjęta przez większość sejmową.

Drugi raz Rataj musiał wziąć na siebie obowiązki głowy państwa po przewrocie majowym 1926 roku. Do dymisji podał się prezydent Stanisław Wojciechowski i to Rataj był tym, na którego barkach spoczęła odpowiedzialność za uspokojenie nastrojów w państwie. Stał się mediatorem między stroną rządową a sanacją. To on powołał na premiera wskazanego przez Piłsudskiego Kazimierza Bartla i przewodniczył Zgromadzeniu Narodowemu, które wybrało na prezydenta Ignacego Mościckiego.

Legalista

Niedługo po przewrocie majowym stał jednym z głównych krytyków rządów sanacyjnych. „W Polsce od trzech i pół lat żyjemy bez prawa, połamano konstytucję, połamano ustawy. To nie dyktatura. Mamy dyktaturę we Włoszech, mamy w Hiszpanii, ale mamy i prawo. W Polsce od trzech lat nie wie się, co będzie za 24 godziny… W Polsce nie wie się, co będzie jutro, to wszystko zależy od samowładztwa” – mówił na zjeździe PSL „Piast” w 1929 roku. Nawoływał do walki z sanacją, ale przy pomocy metod demokracji parlamentarnej. W wyborach do Sejmu 1930 roku nie zdobył reelekcji, ale wkrótce przejął mandat Wincentego Witosa, skazanego w procesie brzeskim.

„Od początku swojej wieloletniej kariery politycznej Rataj zdeklarował się jako zwolennik legalizmu państwowego – demokracji parlamentarnej. Uważał, że ten ustrój najszybciej doprowadzi do integracji narodowej, scalającej w jeden organizm państwowy wszystkie ziemie Polski. Jednocześnie, jako poseł chłopski, zdawał sobie sprawę, że ludowcy, reprezentujący interesy najliczniejszej warstwy narodu, powinni zyskać w nowym państwie należne im miejsce. Nie wydawało mu się to możliwe przy ówczesnym rozbiciu ruchu ludowego uniemożliwiającym zdobycie większości sejmowej – a co za tym idzie, przeprowadzenie w parlamencie najważniejszych dla chłopów reform” – pisał dr Janusz Gmitruk, dyrektor Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego.

Redaktor

Dlatego Rataj cały czas dążył do zjednoczenia całego Ruchu Ludowego. Udało się w 1931 roku – z PSL „Piast”, PSL „Wyzwolenie” oraz Stronnictwa Chłopskiego powstała jedna chłopska partia – Stronnictwo Ludowe. Po wyjeździe Witosa do Czechosłowacji, Rataj przejął obowiązki prezesa Naczelnego Komitetu Wykonawczego SL. Był także redaktorem naczelnym „Zielonego Sztandaru” organu prasowego Ruchu Ludowego. Na stanowisku pozostał aż do 1939 roku.

Kolejne wybory Stronnictwo Ludowe już zbojkotowało. Rataj, będąc poza parlamentem, bardzo krytycznie oceniał sytuację polityczną: „Doznaję uczucia, jakbym patrzył na to, że w domu żałoby urządził ktoś teatr marionetek, gdzie na scenie poruszają się pajacyki i wywijają drewnianymi mieczykami, nie zdając sobie sprawy z tego, co się naokoło dzieje”.

Patriota

Po wybuchu wojny Rataj zdecydował zostać w okupowanej Warszawie. Cały czas mieszkał przy ul. Hożej 14 w mieszkaniu swojej córki. Natychmiast włączył się w budowę struktur podziemnego państwa polskiego. Był jednym z inicjatorów powołania Robotniczej Brygady Obrony Warszawy. Działał również w Służbie Zwycięstwu Polsce i Politycznym Komitecie Porozumiewawczym. Zaczął tworzyć konspiracyjne Stronnictwo Ludowe „Roch”.

Działalność polityczną prowadził oficjalnie za co został aresztowany przez gestapo w listopadzie 1939 roku. Po kilkumiesięcznym areszcie wypuszczony na wolność z powodu braku dowodów na prowadzenie antyniemieckiej działalności. Nie zgodził się wyjechać z Polski, nie zaprzestał aktywności niepodległościowej. Wkrótce został ponownie aresztowany i osadzony w więzieniu pawiackim. Stamtąd wywieziony do Palmir i rozstrzelany 21 czerwca 1940 roku w ramach akcji AB mającej na celu eksterminację polskiej inteligencji.

„Podczas ekshumacji w kwietniu 1946 roku – pisał dr Gmitruk – jego zwłoki zostały zidentyfikowane i przeniesione 25 czerwca 1946 r. do oddzielnego grobu. W czasie uroczystości pogrzebowych, w których wzięli udział przedstawiciele partii politycznych, rządu, wojska oraz żołnierze Batalionów Chłopskich i delegacje chłopskie z całego kraju, trumna Rataja została udekorowana Krzyżem Grunwaldu oraz Medalem Zwycięstwa i Wolności”.

Przy pisaniu tekstu korzystałem m.in. z: „Pamiętniki 1918-1927” Macieja Rataja, „Maciej Rataja droga do niepodległości” Arkadiusza Kołodziejczyka, „Legenda Macieja Rataja” Janusza Gmitruka, „Z Chłopów do Sejmu” Bartłomieja Grudnika.

Fot. Muzeum Niepodległości

Parlament Europejski

Stop CETA!

Autor: | Rolnictwo | Brak komentarzy

Czarna środa dla polskich rolników i przedsiębiorców. Za zgodą europosłów z PiS i PO, Parlament Europejski przyjął kontrowersyjną umowę handlową z Kanadą. Przeciw zagłosowali eurodeputowani z PSL.

Polscy europarlamentarzyści z PiS i PO wywiesili w Brukseli białą flagę. Nie stanęli w obronie polskich rolników i przedsiębiorców. Platformie się nie dziwię, bo od początku popierała kontrowersyjną umowę CETA. Najbardziej zaskakujące jest stanowisko europosłów PiS, którzy na co dzień usta mają pełne frazesów o potrzebie obrony interesów narodowych, a w Brukseli nie zadrżała im ręka i zagłosowali wbrew polskiej racji stanu.

Nie przeszkodziły im w tym liczne protesty, także przed dzisiejszym głosowaniem w Brukseli. Przed budynkiem Parlamentu Europejskiego zgromadzeni aktywiści skandowali „STOP CETA! STOP CETA!”. Wśród nich byli przedstawiciele organizacji pozarządowych i konsumenckich, związków zawodowych, obrońców środowiska, think tanków.

Stracą rolnicy i przedsiębiorcy

PSL od początku wskazuje na ciemne strony umowy CETA. Spowoduje ona zalew polskiego rynku przez kanadyjską żywność. Jest ona znacznie tańsza ze względu na niższe wymogi jakościowe. Dla polskiego rolnictwa to pewna śmierć. Upadną małe i średnie gospodarstwa rodzinne, bo zapisy umowy faworyzują rolnictwo wielkoobszarowe.

Zagrożone jest nie tylko rolnictwo. Na CETA stracą również polscy eksporterzy i cała gospodarka. Według analiz umowa doprowadzi do znacznego spadku płac w Unii Europejskiej, w tym w Polsce. Zagrożonych jest ponad 200 tys. miejsc pracy w całej UE. Zyskają za to międzynarodowe korporacje, kosztem małych i średnich przedsiębiorstw. Polskim firmom znacznie trudniej będzie konkurować z jeszcze silniejszymi niż dziś wielkimi koncernami.

PiS wywiesza białą flagę

Politycy PiS nie mieli odwagi mówić o tych zagrożeniach w Polsce. Do ostatniej chwili nie ujawnili nawet Polakom swojego stanowiska. Jednak w Brukseli w październiku ubiegłego roku pani premier bez mrugnięcia okiem wyraziła zgodę na tymczasowe stosowanie CETA.

Tymczasowe bo formalnie na wprowadzenie szkodliwej umowy potrzebna jest zgoda parlamentów narodowych. W umowie zapisano jednak, że będzie ona obowiązywać tymczasowo do czasu przyjęcia jej przez państwa członkowskie. To niespotykane w przypadku tak ważnych a zarazem kontrowersyjnych umów międzynarodowych.

Wspólnie przeciw CETA

Szczęśliwie nie wszystko jeszcze stracone. Teraz przed nami ważny bój w polskim parlamencie. Stanowisko PSL w tej sprawie jest jednoznaczne: będziemy przeciw ratyfikacji umowy przez Polskę. Do tego samego zamierzamy przekonywać inne ugrupowania. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by zablokować tę szkodliwą dla Polski i dla Polaków umowę.

Fot. © European Union 2017 – European Parliament
Smog

Wygrajmy ze smogiem

Autor: | Środowisko | Brak komentarzy

Smog nie jest zagrożeniem teoretycznym jak twierdzi minister zdrowia. Przeciwnie, zagraża życiu i zdrowiu milionów Polaków. Dlatego PSL przygotowało Narodowy Program Antysmogowy. Co proponujemy?

Najpierw garść faktów. Każdego roku smog zabija nawet 45 tysięcy Polaków. To 15 razy więcej niż ofiar wypadków drogowych w Polsce. Żyjemy średnio aż o 9 miesięcy krócej tylko dlatego, że oddychamy zanieczyszczonym powietrzem. Nasze państwo na smogu traci co roku 102 miliardy dolarów. Na 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie aż 33 są w Polsce.

Bardziej obrazowo? Każdy mieszkaniec Krakowa, przy niezbyt aktywnym trybie życia, rocznie wdycha ilość benzo[a]pirenu odpowiadającą wypaleniu 3,7 tysięcy papierosów. Jeszcze gorzej jest w Zakopanem – 4,3 tys., w Łodzi ponad 3 tys., a w Katowicach ponad 2,5 tys. papierosów. 

Najgorzej wcale nie jest jednak w dużych miastach (co nie znaczy, że jest dobrze). Najwyższego stężenie rakotwórczego benzo[a]pirenu mają mniejsze miejscowości – Ruda Śląska (gdzie normy przekroczono 17-krotnie), Opoczno, Nowy Targ, Rybnik, Zakopane i Otwock. W zestawieniu znalazła się nawet Rabka-Zdrój, która jest uzdrowiskiem pulmonologicznym! (to zestawienie, jak i wiele innych, przygotował Krakowski Alarm Smogowy, któremu chciałbym bardzo podziękować za wytrwałość z jaką walczy o czystsze powietrze nie tylko dla Krakowa).

To wszystko fakty. Wbrew nim minister zdrowia twierdzi, że smog jest zagrożeniem „czysto teoretycznym”. W PSL uważamy wręcz przeciwnie – zanieczyszczone powietrze, którym wszyscy musimy oddychać zagraża naszemu życiu i zdrowiu. Wspólnie musimy sobie z problemem smogu poradzić. Dlatego przygotowaliśmy Narodowy Program Antysmogowy. Co proponujemy?

1 |  Wprowadzenie unijnych norm dla pyłów PM2,5 i PM10

Najbardziej szkodliwie na zdrowie Polaków wpływają pyły zawieszone PM10 i PM2,5. Polskie normy ich stężenia są̨ mniej restrykcyjne od unijnych. Konieczne jest ich zaostrzenie. Limit dla pyłów PM2,5 powinien wynosić́ 25 μg/m3 (średnioroczny), a dla pyłów PM10 50 μg/m3 (dobowy) oraz 40 μg/m3 (średnioroczny).

2 |  Dofinansowanie do wymiany pieców

Nowoczesne piece spełniające najwyższe normy są̨ bardzo drogie. Wiele polskich rodzin samodzielnie nie udźwignie takiego obciążenia. Państwo ma obowiązek je w tym wspomóc. Dofinansowanie do zakupu pieców powinno wynosić do 75% kosztów, a po spełnieniu kryterium dochodowego 100% kosztów. To inwestycja w zdrowie Polaków, która się̨ zwróci.

3 |  Dofinansowanie do ogrzewania przez 2 lata

Wymiana przestarzałych technologicznie pieców to pierwszy krok. Główną barierą dla wielu rodzin pozostaną wysokie koszty rachunków za ogrzewanie. Dlatego konieczne jest wprowadzenie co najmniej 2-letniego okresu przejściowego, w którym państwo dofinansuje koszty ogrzewania. Warunkiem otrzymania dopłat będzie spełnienie kryterium dochodowego.

4 |  Rozwój miejskich elektrociepłowni

Najbardziej korzystnym rozwiązaniem dla gospodarstw domowych jest podłączenie do miejskiej sieci cieplnej. Dla rodzin oznacza to niski koszt użytkowania. By zachęcić mieszkańców do skorzystania z tej możliwości należy wprowadzić 2-letnie dopłaty do rachunków za ogrzewanie po rezygnacji z przestarzałych technologicznie pieców.

5 |  Wprowadzenie norm dla pieców grzewczych

Każdego roku w polskim domach przybywa 140 tys. przestarzałych technologicznie pieców i kotłów. To one są główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza. Jeśli mamy wygrać ze smogiem, musimy zakazać instalacji pieców i kotłów, które nie spełniają standardów bezpieczeństwa. Bez tego nie uda się ograniczyć niskiej emisji.

6 |  Zakaz palenia w piecach odpadami oraz mokrym węglem

Jakość spalanego w piecach paliwa ma wpływ na jakość powietrza. Flot i muł węglowy powodują wysoką emisję zanieczyszczeń szczególnie drobnego pyłu. Również stosowanie mokrego drewna wpływa negatywnie na środowisko. Z tego powodu palenie nimi powinno zostać zakazane. Za złamanie groziłyby wysokie kary finansowe.

7 |  Rozwój odnawialnych źródeł energii

Koszty ogrzewania domów stanowią duże obciążenie dla gospodarstw domowych. Wykorzystanie odnawialnych źródeł energii pozwoliłoby obniżyć domowe rachunki. Główną barierą są wciąż wysokie koszty inwestycji. Bez dofinansowania ze środków publicznych do OZE (dopłat oraz ulg podatkowych) nie uda nam się wygrać walki ze smogiem.

8 |  Budowa wież antysmogowych

Nie wystarczy przeciwdziałać zanieczyszczaniu powietrza, należy również oczyszczać już zanieczyszczone. Pomóc w tym może budowa wież antysmogowych. Jak to działa? Wieża pochłania zanieczyszczenia znajdujące się w atmosferze, oczyszcza ją, a następnie wydziela czyste powietrze.

9 |  Dopłaty do aut elektrycznych

Samochody elektryczne są przyszłością przemysłu motoryzacyjnego. Są tańsze w eksploatacji, a przede wszystkim mniej szkodliwe dla środowiska. Polski rynek elektromobilności wciąż pozostaje w tyle za światowymi. Dopłaty do samochodów elektrycznych pobudzą rynek i zachęcą kupujących do wyboru środków transportu przyjaznych dla środowiska.

10 |  Rozwój ekologicznego transportu miejskiego

Rozwój ekologicznej komunikacji miejskiej przyczyni się do poprawy jakości powietrza nie tylko w dużych ośrodkach miejskich, ale także w mniejszych miejscowościach, które obecnie nie mogą pozwolić sobie na ekoinwestycje. Samorządowcom należy pomóc w zdobyciu wkładu własnego na dofinansowanie z UE. Środki pochodzić będą z NFOŚiGW.

11 |  Rozwój sieci aglomeracyjnej

Transport stanowi trzeci najważniejszy czynnik negatywnie wpływający na stan powietrza. Bez współdziałania samorządów w regionie nie uda się zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji publicznej. Niezbędny jest rozwój sieci transportu aglomeracyjnego, w tym budowa węzłów komunikacyjnych oraz parkingów typu P+R.

12 |  Darmowa komunikacja publiczna 

Badania pokazują że wybieranie przez mieszkańców transportu publicznego pozytywnie wpływa na stan powietrza w miejscu ich zamieszkania. Już dziś część samorządów wprowadza darmową komunikację miejską, gdy natężenie smogu przekracza dopuszczalne normy. Takie rozwiązanie powinno być obligatoryjne, a ubytek w kasie samorządu uzupełniany ze środków NFOŚiGW.

13 |  Darmowe maski antysmogowe dla uczniów

Nie wolno nam bagatelizować negatywnego wpływu smogu na zdrowie najmłodszych. Darmowe maseczki antysmogowe, dystrybuowane za pośrednictwem szkół w najbardziej zanieczyszczonych regionach, pozwolą choć częściowo zniwelować szkodliwy efekt smogu na zdrowie dzieci.

14 |  Budowa nowych stacji pomiarowych

Wciąż mamy zbyt mało informacji na temat stanu powietrza w Polsce. Wiele miejsc nie jest objętych żadną kontrolą. Zanieczyszczenie pyłem PM10 bada jedynie 226 stacji pomiarowych, a PM2,5 zaledwie 91. Taka liczba punktów nie gwarantuje rzetelnego i wiarygodnego źródła informacji dla wielu części kraju. Konieczna jest budowa nowych stacji oraz inwestycje w mobilne urządzenia pomiarowe.

Odpowiedzialność za walkę ze smogiem nie może spoczywać wyłącznie na samorządach. Musi się w nią włączyć polski rząd. Przekazujemy nasz Narodowy Program Antysmogowy rządowi PiS. Mamy nadzieję, że nie pozostanie tylko na papierze, jak wiele z obietnic wyborczych PiS.
WKK

Doceńmy sołtysów

Autor: | Samorząd | Brak komentarzy

Ponad 40 tysięcy sołtysów każdego dnia z oddaniem pracuje dla swoich lokalnych społeczności. Doceńmy ich wysiłki! Ludowcy proponują 1000 zł miesięcznej pensji za ich ciężką pracę. Taki projekt ustawy złożyliśmy w Sejmie.

Siłę Polski budują lokalne wspólnoty. To one mają największy wpływ na nasze codzienne życie. Nikt nie wie o tym lepiej niż ludowcy. Chcąc docenić ich wysiłki przygotowaliśmy projekt ustawy wzmacniający pozycję sołtysów i rad sołeckich oraz doceniający ich wkład w rozwój naszych małych ojczyzn.

Nasze propozycje wynikają z przekonania, że sołtysi zajmują szczególne miejsce w codziennym życiu wsi. To oni są łącznikami między lokalnymi społecznościami a samorządami. Dziś przepisy nie regulują w pełni ich zadań i nie doceniają ich pozycji. Nasze propozycje to zmieniają.

Projekt ustawy, przygotowany przez PSL we współpracy z samorządowcami, dokładnie określa uprawnienia i obowiązki sołtysa. Docenia także jego rolę. Oprócz diety i zwrotu kosztów podróży służbowych, dostanie dodatkowe wynagrodzenie w wysokości 1000 zł (czyli połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę). Pieniądze będą wypłacane za każdy rozpoczęty miesiąc pełnienia funkcji.

Pełnienie funkcji sołtysa byłoby równoznaczne z przystąpieniem do ubezpieczenia emerytalno-rentowego. Dzięki temu wynagrodzenie stanowiłoby dodatek przy ustalaniu podstawy wymiaru emerytury.

Nasza propozycja nie godzi w budżety samorządów. Jej finansowanie ma zapewnić budżet państwa. Ustawa określa dokładnie kompetencje nie tylko sołtysa, ale również innych organów sołectwa. Proponujemy także, aby sołectwa mogły działać tak, jak organizacje pożytku publicznego. Dzięki temu lokalne wspólnoty zyskałyby szansę na pozyskiwanie pozabudżetowych funduszy na rozwój swojego najbliższego otoczenia.

Wejście w życie nowych przepisów planowane jest na 1 stycznia 2018 roku. Teraz wszystko w rękach parlamentu. Będę przekonywał wszystkie kluby parlamentarne do poparcia naszej inicjatywy. Wierzę, że zarówno partia rządząca jak i inne ugrupowania opozycyjne poprą naszą inicjatywę.

WKK

Do dzieła!

Autor: | PSL | Brak komentarzy

Rozpoczynamy pisanie kolejnego rozdziału w historii Ruchu Ludowego. Chcę i zrobię wszystko, by był to rozdział o świetności PSL i jego służby ojczyźnie. Wspólnie pokażmy, że inna Polska jest możliwa, Polska oparta na braterstwie i solidarności.

Chciałbym zacząć od podziękowań – dla działaczy, dla samorządowców, dla parlamentarzystów, dla młodych i dla seniorów Ruchu Ludowego – dla wszystkich, którzy mi zaufaliście. Przekażcie proszę te podziękowania także swoim rodzinom, swoim bliskim – podziękowania za wsparcie i wyrozumiałość, jakie na co dzień wam i nam okazują.

Długo rozmawialiśmy w czasie XII Kongresu PSL o naszej przeszłości i przyszłości. Nim pójdziemy dalej, chciałbym jeszcze raz do tego wrócić i napisać więcej o tym, gdzie jesteśmy, jaką tożsamość PSL chcę budować, jakie miejsce na scenie politycznej zająć, wreszcie – co dziś ludowcy mają do zaproponowania Polsce i Polakom.

Cena propaństwowości

Za nami trudnych 8 lat rządów. Trudnych, bo przyszło nam rządzić – często się o tym dziś zapominają nasi oponenci – w czasach największego kryzysu gospodarczego, jak widziała Polska i świat. Wymagało to od nas wielkiej odpowiedzialności za państwo i podejmowania nie zawsze popularnych, a często także wzbudzających kontrowersje, decyzji.

Współtworzyliśmy rząd z najlepszą chęcią służenia Polsce i Polakom. Tak jak Witos 85 lat temu możemy powiedzieć, że przez te 8 lat towarzyszyło nam „głębokie przekonanie, że zgodnie z naszym programem, a nawet wbrew temu programowi, należy ponosić wszelkie konsekwencje i brać na siebie odpowiedzialność za państwo”.

Bo dla ludowców władza nie jest – jak dla niektórych – celem samym w sobie. My wiemy, że rządy zawsze są tylko ciężarem. W swej historii nigdy od tego ciężaru się nie odżegnywaliśmy. Dumnie braliśmy odpowiedzialność za Polskę ze wszystkimi tego konsekwencjami.

TAK – podejmowaliśmy trudne decyzje. TAK – nie przysparzały nam one popularności. TAK – zapłaciliśmy za nie wysoką cenę. Jednak dzięki temu dziś możemy z dumą powiedzieć: TAK – zdaliśmy egzamin z godnej służby dla naszej ojczyzny. Ponownie w naszej historii ludowcy stanęli na wysokości zadania. Mamy powody do dumy.

Zostawiliśmy gospodarkę w doskonałej kondycji, co dziś przyznają nawet nasi najwięksi polityczni oponenci. Za naszą propaństwowość zapłaciliśmy jednak bardzo wysoką cenę. Wynik wyborów parlamentarnych pokazał, że w wirze pracy, w nawale obowiązków, nie zawsze znajdowaliśmy czas na rozmowę z Polakami. Być może na jakiś czas straciliśmy słuch społeczny. Nie ustrzegliśmy się też błędów. Dokonując dobrych zmian, nie dostrzegliśmy, że nie wszyscy na nich solidarnie korzystają.

Żółta kartka

Polacy w wyborach parlamentarnych pokazali nam żółtą kartę. Kolejnego ostrzeżenia nie będzie. Zamiast się na to obrażać, znajdźmy wspólnie receptę na przyszłość Ruchu Ludowego. Tylko od nas zależy, co zrobimy z tą szansą, którą jeszcze od wyborców otrzymaliśmy. Jeśli uznamy, że nic się nie stało, to tak jakby już nas nie było.

Ostatnie 12 miesięcy było prawdziwym testem dla naszego stronnictwa. Próbowano nas podzielić, rozbić, zmarginalizować. Rozpuszczano podłe plotki o kolejnych posłach i samorządowcach dezerterujących z naszych szeregów. Nie ukrywajmy tego – były momenty, że niepewność i wątpliwości pojawiały się również w naszych szeregach.

Nie mogło być inaczej. Przeciw nam wytoczono najcięższe działa. Pod naszym adresem rzucano najgorsze kalumnie i oszczerstwa. Nasi polityczni oponenci raz po raz ogłaszali z triumfem i niebywałą radością, że nas w Polsce już nie ma. Mam dla nich wszystkich wiadomość: PSL jest i będzie. Silniejszy niż wcześniej znów idzie po wyborcze zwycięstwo.

Wierni testamentowi Witosa

Jesteśmy w PSL, bo nie wybieramy drogi na skróty. Nie ulegamy zwodniczej nadziei, że gdzie indziej będzie lepiej. Wiecie dlaczego? Bo ludowców nie da się zastraszyć, nie da się nas kupić, nie da się nas rozbić. Pozostajemy wierni testamentom naszych ojców, czując odpowiedzialność za przyszłe pokolenia.

W PSL wiemy jakim wartościom chcemy służyć, bo na nich budowany jest Ruch Ludowy od ponad 120 lat. Dzięki temu fundamenty PSL są silne i trwałe. Od nas samych zależy, co na nich wspólnie zbudujemy.

Wiecie, kiedy uwierzyłem, że znów możemy być silni? Przed grobem Witosa w Wierzchosławicach. Rok temu jechałem na Zaduszki Witosowe dzień po tym, gdy zostałem prezesem. Tłumów nie było i wszyscy pamiętamy tamte nastroje. Jakże inaczej było w tym roku. Kilka tysięcy ludowców wspólnie odśpiewujących Rotę u grobu naszego wielkiego patrona. Znów czułem siłę Ruchu Ludowego. Tę samą, którą pamiętam z Zaduszek Witosowych sprzed lat, gdy byłem jeszcze młodym chłopakiem.

Jest dla mnie ogromnym zaszczytem, że wraz z nami na Kongresie był prawnuk Wincentego Witosa – Marek Szteindel. Marku, dziękujemy, że byłeś z nami na tym wielkim święcie ludowców. Twoja obecność dowodzi, że Ruch Ludowy jednoczy szeregi. W jedności tkwi nasza największa siła.

Szanować prawdy tradycją uświęcone

Nasza siła nie bierze się z wielkich pieniędzy, bo ich nie mamy. Nie popierają nas celebryci, nie jesteśmy pupilkami mediów. Mamy jednak coś innego, czego nie ma żadna inne partia polityczna w Polsce. Za nami od 120 lat stoją te same wartości, z których czerpiemy siłę do ciężkiej pracy dla Polski. Ludowy znaczy narodowy, ludowy znaczy powszechny.

Ruch Ludowy to nie tylko PSL. To także Związek Młodzieży Wiejskiej i Forum Młodych Ludowców, Ochotnicze Straże Pożarne, Koła Gospodyń Wiejskich, spółdzielnie i kółka rolnicze, Ludowe Towarzystwa Naukowo-Kulturalne, Uniwersytety Ludowe i Ludowe Zespoły Sportowe, Ogólnopolski Związek Żołnierzy Batalionów Chłopskich. W tym braterstwie tkwi nasza siła.

Nie zamierzam ulegać politycznym modom. Nie będę się oglądał skąd wieją polityczne wiatry. Chcę twardo stać po stronie wartości, w które wierzę, na których kolejne pokolenia ludowców budują siłę Ruchu Ludowego, za które oddawali życie i zdrowie.

Ludowcy od samego początku siłę czerpali z naszego chrześcijańskiego systemu wartości. Jasno stawiali sprawę: TAK-TAK, NIE-NIE. Bez wymówek i tłumaczeń. Witos mówił: „idźcie z czasem i postępem naprzód, ale szanujcie prawdy i dogmaty wiekami i tradycją uświęcone. One są konieczne dla państwa i rodziny!”.

Nowy Zielony Ład

Świat, jaki znamy odchodzi do przeszłości. Zaskakujące zwycięstwo Trumpa, niespodziewany Brexit, wreszcie dość prawdopodobna wygrana Le Pen we Francji – wszystko to zmusza nas do postawienia pytania o miejsce Polski i Polskiego Stronnictwa Ludowego w zmieniającym się świecie. Jak odpowiedzieć na wzbierającą falę populizmu w świecie? Jedyną drogą jest znalezienie lepszych recept na dość dobrze zdiagnozowane przez radykałów bolączki współczesnych demokracji.

Polacy chcą polityków, którzy będą tworzyli lepsze warunki do życia w Polsce – dla polskich rodzin, dla rolników i przedsiębiorców, dla nauczycieli i pielęgniarek. Dla wszystkich nie dla wybranych. Nie w Warszawie (tam już żyje się całkiem nieźle), ale na Podlasiu, Podkarpaciu w Lubuskim. W naszych małych ojczyznach.

Braterstwo i solidarność

Dlatego nie chcę się skupiać na tym, co robi PiS. Tak jak dotychczas: dobre decyzję będziemy popierać, złe krytykować. Nie rozpoczynajmy jednak gry na ich boisku, przenieśmy ją na nasze pole. Chcę pokazać, że inna Polska jest możliwa. Polska oparta na braterstwie i solidarności.

Politycy nie są od tego, by mówić Polakom, jak mają żyć. Polacy oczekują, że państwo nie będzie przeszkadzało. Ma wspierać w wysiłkach i pomagać w trudnych chwilach. Być solidarne. Na braterstwie chcemy oprzeć rozwój naszej ojczyzny.

Naszym celem jest Nowy Zielony Ład, bez dyktatury pieniądza, bez wyzysku drugiego człowieka przez wielkie korporacje, szanujący godność ludzką. Nowy Zielony Ład oparty na braterstwie różnych grup społecznych, oparty na wartościach, a nie grze interesów i walce.

Założenia Nowego Zielonego Ładu opartego na solidarnym rozwoju przedstawiłem na Kongresie. Szerzej napiszę o nim w kolejnych dniach. Dla mnie najważniejsze jest to, że to pierwszy całościowy program przedstawiony przez partię polityczną. To zarazem pierwsza tak zdecydowana odpowiedź na wizję państwa forsowanego przez władzę totalną i totalną opozycję. Wizja Polski opartej na solidarności i braterstwie, nie na wojnie plemion barbarzyńców.

Czas działania

PSL nigdy nie było partią wojny. Nie szukamy wrogów. Nie dzielimy Polski na państwo Kaczyńskiego, państwo Schetyny, państwo Petru. Jest jedna Rzeczpospolita Polska i niej wraz z wami chcę służyć.

Nowa władza, ale i część opozycji, zamieniła 10 przykazań na kodeks Hammurabiego. Jeśli nie przerwiemy tej spirali nienawiści, zostawimy naród bez oczu i zębów. Ludowcom nie wolno do tego dopuścić. Przywrócimy braterstwo Polaków.

Wskazówki zostawił nam Witos w swoim testamencie. Pisał w nim tak: “Zaprzestańcie wszelkich kłótni i sporów między sobą. Stańcie się jedna, wielką, mocną, solidarną, świadomą i kochającą się rodzina. Razem możecie dokonać cudów, osobno do niczego nie jesteście zdolni”. Razem, nie osobno. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Taki testament zostawił nam największy spośród ludowców.

Rozpoczynamy pisanie kolejnego rozdziału w historii Ruchu Ludowego. Chcę i zrobię wszystko by był to rozdział o świetności PSL i jego służby ojczyźnie. Chcę prowadzić PSL do kolejnych zwycięstw. Naszym celem jest najlepszy wynik w następnych wyborach samorządowych i w wyborach parlamentarnych. Chcę, by ludowcy współrządzili w samorządach i współtworzyli następny rząd.

Nie będzie łatwo. Będą nam rzucać kłody pod nogi, będą oskarżać i zastraszać, ale uda nam się. „Najpierw nas ignorują, potem się z nas śmieją, później z nami walczą. Później wygrywasz”. Wiem, że po tej mroźnej zimie, dla Polskiego Stronnictwa Ludowego znów zaświeci słońce upragnionego zwycięstwa.

Szczucinka

Odtwórzmy „Szczucinkę”

Autor: | Małopolska | Brak komentarzy

Mijająca właśnie 110. rocznica uruchomienia „Szczucinki” może okazać się dla niej szczęśliwa. Pojawiła się realna szansa na odtworzenie ruchu pasażerskiego na linii Tarnów – Dąbrowa Tarnowska.

Kluczem do odrodzenia „Szczucinki” jest kompromis między władzami województwa, a przedstawicielami samorządów lokalnych. Obie grupy rozmawiały ze sobą na spotkaniu zorganizowanym przez wicemarszałka Stanisława Sorysa. Perspektywa odrodzenia popularnego połączenia wydaję się być coraz bliższa realizacji. Tym bardziej, że na cel rozwoju linii kolejowych województwo zabezpieczyło ponad 400 mln zł.

„Szczucinka” wpisuje się w piękną historię naszego regionu. 15 października 1906 roku wyruszył w trasę pierwszy pociąg do Szczucina. Największą świetność linia kolejowa nr 115 przeżywała w latach 70. i 80. W czerwcu 2000 roku zawieszono działanie połączenia. Pojawiły się pomysły przekształcenia jej w ścieżkę rowerową. Nie było na to zgody mieszkańców. Cały czas żyła ona w ich pamięci i świadomości. Dzisiaj maluje się realna szansa na odrodzenie połączenia.

Musi nam się udać, bo dzięki temu pojawi się szansa na rozwój wielu lokalnych społeczności. Weźmy świetne dwa jarmarki działające w ciągu tygodnia w Szczucinie. Każdy z nas zna chyba „Paryż”, jak się potocznie na nie mówi. To największe targi w okolicy, jakie jeszcze przetrwały. Otwarcie Szczucinki stanie się wielką szansą dla lokalnych sprzedawców z całego Powiśla. Linia umożliwi dojazd m.in. mieszkańcom Tarnowa.

Musimy wziąć sprawy w swoje ręce, bo Powiśle realnie traci na tzw. dobrej zmianie. Jeszcze do niedawna remontowano tu drogi, tworzono zbiorniki przeciwpowodziowe. Dziś inwestycje stanęły. Szansą dla regionu może być rozwój lokalnej turystyki, która pozwoli stworzyć nowe miejsca pracy.

Mamy się czym się chwalić. Wokół Szczucinki rozsiane są zabytkowe dwory, przechodzi tędy również szlak architektury drewnianej z Cudem Polski jakim jest Zalipie – bajkowe, malowane w kwiaty chaty, które nawet zimą przyciągają turystów.

Niebawem zostanie otwarta ścieżka rowerowa, dzięki której można będzie zrobić sobie wycieczkę od ujścia Dunajca do Wisły, przez Kościół w Otfinowie, po stadion drużyny z ekstraklasy Termalica Bruk Bet Nieciecza.

O tym, jak dalej rozwijać Powiślę chcemy rozmawiać z mieszkańcami. Już wkrótce rozpoczniemy konsultacje społeczne, w czasie których wypracujemy propozycje dla naszych samorządowców. Uważam, że tylko wspólnie możemy tworzyć lepsze warunki do życia na Powiślu Dąbrowskim. Żadna władza centralna tego za nas nie zrobi.

Pomnik Witosa

Uczcijmy pamięć Witosa

Autor: | Historia | Brak komentarzy

Początek listopada to w naszej kulturze zawsze czas głębokiej zadumy i wspomnień o tych, którzy odeszli. Piękną tradycją ruchu ludowego jest oddanie w tym okresie hołdu Wincentemu Witosowi. 6 listopada w Wierzchosławicach odbędą się coroczne obchody Zaduszek Witosowych, na które serdecznie zapraszam.

Jak co roku, w pierwszą niedzielę po Wszystkich Świętych, 6 listopada, zgromadzimy się przy grobie Wincentego Witosa w jego Wierzchosławicach. Nasze spotkanie będzie wyrazem podziwu i szacunku wobec jednego z najwybitniejszych polityków, chłopskiego przywódcy i trzykrotnego premiera Polski. Wcześniej, tego samego dnia o godz. 9:30 odbędzie się msza święta w intencji jego i wszystkich zmarłych ludowców.

Zaduszki Witosowe to wspaniała okazja do głębszego pochylenia się nad naszą tradycją i korzeniami. To czas zadumy nad przeszłością, ale i planów na przyszłość. To także piękna tradycja wpisana w tarnowską ziemię. Matecznik Witosa podczas Zaduszek przez dziesięciolecia gościł najznamienitsze postacie ruchu ludowego.

Chcemy w ten szczególny dzień wspomnieć pamięć wspaniałego człowieka. To tutaj, w Wierzchosławicach rozpoczął swoją polityczną drogę. Od 1895 r. związany z rodzącym się Stronnictwem Ludowym. Trzykrotnie obejmował tekę premiera. Brał na siebie losy kraju w najtrudniejszych momentach historii. Nie bał się odpowiedzialności. Był niezłomny.

W podejmowanych decyzjach kierował się zawsze trzema zasadami. Na pierwszym miejscu stawiał dobro kraju. Jego niepodległość. Po drugie, demokratyczne rządy. Ponad wszystko dbał o pielęgnowanie demokratycznych cnót państwa prawa. I wreszcie jego przywiązanie do korzeni, interes chłopów i mieszkańców wsi. Tę miłość wyniósł ze swojej małej ojczyzny. Jakże aktualne są dzisiaj te wartości. Nie sposób nie odnieść ich do naszej dzisiejszej rzeczywistości.

Pamięć o wspaniałym przywódcy wciąż jest żywa. To dzięki wysiłkowi działaczy ludowych. Najbardziej zasłużonym w kultywowaniu pamięci Witosa jest Stanisław Mierzwa. Dzień Zaduszek Witosowych to także jego wspomnienie, osoby sukcesora schedy chłopskiego przywódcy. To z jego inspiracji rozpoczęły się spotkania będące kontynuacją idei ruchu. Przez lata łączyły one pokolenia ludowców. Tak jest i dzisiaj.

Spotkajmy się także i w tym roku. Pielęgnowanie pamięci i urzeczywistniania wizji Wincentego Witosa to nasz wspólny obowiązek. Niezłomność w działaniu, pamięć o korzeniach, tradycja i odwaga – tym powinniśmy się kierować w naszym działaniu. Spoiwem ruchu ludowego jest jego tożsamość i wspólne wartości.

Do zobaczenia 6 listopada w Wierzchosławicach.