Do dzieła!

WKK

Rozpoczynamy pisanie kolejnego rozdziału w historii Ruchu Ludowego. Chcę i zrobię wszystko, by był to rozdział o świetności PSL i jego służby ojczyźnie. Wspólnie pokażmy, że inna Polska jest możliwa, Polska oparta na braterstwie i solidarności.

Chciałbym zacząć od podziękowań – dla działaczy, dla samorządowców, dla parlamentarzystów, dla młodych i dla seniorów Ruchu Ludowego – dla wszystkich, którzy mi zaufaliście. Przekażcie proszę te podziękowania także swoim rodzinom, swoim bliskim – podziękowania za wsparcie i wyrozumiałość, jakie na co dzień wam i nam okazują.

Długo rozmawialiśmy w czasie XII Kongresu PSL o naszej przeszłości i przyszłości. Nim pójdziemy dalej, chciałbym jeszcze raz do tego wrócić i napisać więcej o tym, gdzie jesteśmy, jaką tożsamość PSL chcę budować, jakie miejsce na scenie politycznej zająć, wreszcie – co dziś ludowcy mają do zaproponowania Polsce i Polakom.

Cena propaństwowości

Za nami trudnych 8 lat rządów. Trudnych, bo przyszło nam rządzić – często się o tym dziś zapominają nasi oponenci – w czasach największego kryzysu gospodarczego, jak widziała Polska i świat. Wymagało to od nas wielkiej odpowiedzialności za państwo i podejmowania nie zawsze popularnych, a często także wzbudzających kontrowersje, decyzji.

Współtworzyliśmy rząd z najlepszą chęcią służenia Polsce i Polakom. Tak jak Witos 85 lat temu możemy powiedzieć, że przez te 8 lat towarzyszyło nam „głębokie przekonanie, że zgodnie z naszym programem, a nawet wbrew temu programowi, należy ponosić wszelkie konsekwencje i brać na siebie odpowiedzialność za państwo”.

Bo dla ludowców władza nie jest – jak dla niektórych – celem samym w sobie. My wiemy, że rządy zawsze są tylko ciężarem. W swej historii nigdy od tego ciężaru się nie odżegnywaliśmy. Dumnie braliśmy odpowiedzialność za Polskę ze wszystkimi tego konsekwencjami.

TAK – podejmowaliśmy trudne decyzje. TAK – nie przysparzały nam one popularności. TAK – zapłaciliśmy za nie wysoką cenę. Jednak dzięki temu dziś możemy z dumą powiedzieć: TAK – zdaliśmy egzamin z godnej służby dla naszej ojczyzny. Ponownie w naszej historii ludowcy stanęli na wysokości zadania. Mamy powody do dumy.

Zostawiliśmy gospodarkę w doskonałej kondycji, co dziś przyznają nawet nasi najwięksi polityczni oponenci. Za naszą propaństwowość zapłaciliśmy jednak bardzo wysoką cenę. Wynik wyborów parlamentarnych pokazał, że w wirze pracy, w nawale obowiązków, nie zawsze znajdowaliśmy czas na rozmowę z Polakami. Być może na jakiś czas straciliśmy słuch społeczny. Nie ustrzegliśmy się też błędów. Dokonując dobrych zmian, nie dostrzegliśmy, że nie wszyscy na nich solidarnie korzystają.

Żółta kartka

Polacy w wyborach parlamentarnych pokazali nam żółtą kartę. Kolejnego ostrzeżenia nie będzie. Zamiast się na to obrażać, znajdźmy wspólnie receptę na przyszłość Ruchu Ludowego. Tylko od nas zależy, co zrobimy z tą szansą, którą jeszcze od wyborców otrzymaliśmy. Jeśli uznamy, że nic się nie stało, to tak jakby już nas nie było.

Ostatnie 12 miesięcy było prawdziwym testem dla naszego stronnictwa. Próbowano nas podzielić, rozbić, zmarginalizować. Rozpuszczano podłe plotki o kolejnych posłach i samorządowcach dezerterujących z naszych szeregów. Nie ukrywajmy tego – były momenty, że niepewność i wątpliwości pojawiały się również w naszych szeregach.

Nie mogło być inaczej. Przeciw nam wytoczono najcięższe działa. Pod naszym adresem rzucano najgorsze kalumnie i oszczerstwa. Nasi polityczni oponenci raz po raz ogłaszali z triumfem i niebywałą radością, że nas w Polsce już nie ma. Mam dla nich wszystkich wiadomość: PSL jest i będzie. Silniejszy niż wcześniej znów idzie po wyborcze zwycięstwo.

Wierni testamentowi Witosa

Jesteśmy w PSL, bo nie wybieramy drogi na skróty. Nie ulegamy zwodniczej nadziei, że gdzie indziej będzie lepiej. Wiecie dlaczego? Bo ludowców nie da się zastraszyć, nie da się nas kupić, nie da się nas rozbić. Pozostajemy wierni testamentom naszych ojców, czując odpowiedzialność za przyszłe pokolenia.

W PSL wiemy jakim wartościom chcemy służyć, bo na nich budowany jest Ruch Ludowy od ponad 120 lat. Dzięki temu fundamenty PSL są silne i trwałe. Od nas samych zależy, co na nich wspólnie zbudujemy.

Wiecie, kiedy uwierzyłem, że znów możemy być silni? Przed grobem Witosa w Wierzchosławicach. Rok temu jechałem na Zaduszki Witosowe dzień po tym, gdy zostałem prezesem. Tłumów nie było i wszyscy pamiętamy tamte nastroje. Jakże inaczej było w tym roku. Kilka tysięcy ludowców wspólnie odśpiewujących Rotę u grobu naszego wielkiego patrona. Znów czułem siłę Ruchu Ludowego. Tę samą, którą pamiętam z Zaduszek Witosowych sprzed lat, gdy byłem jeszcze młodym chłopakiem.

Jest dla mnie ogromnym zaszczytem, że wraz z nami na Kongresie był prawnuk Wincentego Witosa – Marek Szteindel. Marku, dziękujemy, że byłeś z nami na tym wielkim święcie ludowców. Twoja obecność dowodzi, że Ruch Ludowy jednoczy szeregi. W jedności tkwi nasza największa siła.

Szanować prawdy tradycją uświęcone

Nasza siła nie bierze się z wielkich pieniędzy, bo ich nie mamy. Nie popierają nas celebryci, nie jesteśmy pupilkami mediów. Mamy jednak coś innego, czego nie ma żadna inne partia polityczna w Polsce. Za nami od 120 lat stoją te same wartości, z których czerpiemy siłę do ciężkiej pracy dla Polski. Ludowy znaczy narodowy, ludowy znaczy powszechny.

Ruch Ludowy to nie tylko PSL. To także Związek Młodzieży Wiejskiej i Forum Młodych Ludowców, Ochotnicze Straże Pożarne, Koła Gospodyń Wiejskich, spółdzielnie i kółka rolnicze, Ludowe Towarzystwa Naukowo-Kulturalne, Uniwersytety Ludowe i Ludowe Zespoły Sportowe, Ogólnopolski Związek Żołnierzy Batalionów Chłopskich. W tym braterstwie tkwi nasza siła.

Nie zamierzam ulegać politycznym modom. Nie będę się oglądał skąd wieją polityczne wiatry. Chcę twardo stać po stronie wartości, w które wierzę, na których kolejne pokolenia ludowców budują siłę Ruchu Ludowego, za które oddawali życie i zdrowie.

Ludowcy od samego początku siłę czerpali z naszego chrześcijańskiego systemu wartości. Jasno stawiali sprawę: TAK-TAK, NIE-NIE. Bez wymówek i tłumaczeń. Witos mówił: „idźcie z czasem i postępem naprzód, ale szanujcie prawdy i dogmaty wiekami i tradycją uświęcone. One są konieczne dla państwa i rodziny!”.

Nowy Zielony Ład

Świat, jaki znamy odchodzi do przeszłości. Zaskakujące zwycięstwo Trumpa, niespodziewany Brexit, wreszcie dość prawdopodobna wygrana Le Pen we Francji – wszystko to zmusza nas do postawienia pytania o miejsce Polski i Polskiego Stronnictwa Ludowego w zmieniającym się świecie. Jak odpowiedzieć na wzbierającą falę populizmu w świecie? Jedyną drogą jest znalezienie lepszych recept na dość dobrze zdiagnozowane przez radykałów bolączki współczesnych demokracji.

Polacy chcą polityków, którzy będą tworzyli lepsze warunki do życia w Polsce – dla polskich rodzin, dla rolników i przedsiębiorców, dla nauczycieli i pielęgniarek. Dla wszystkich nie dla wybranych. Nie w Warszawie (tam już żyje się całkiem nieźle), ale na Podlasiu, Podkarpaciu w Lubuskim. W naszych małych ojczyznach.

Braterstwo i solidarność

Dlatego nie chcę się skupiać na tym, co robi PiS. Tak jak dotychczas: dobre decyzję będziemy popierać, złe krytykować. Nie rozpoczynajmy jednak gry na ich boisku, przenieśmy ją na nasze pole. Chcę pokazać, że inna Polska jest możliwa. Polska oparta na braterstwie i solidarności.

Politycy nie są od tego, by mówić Polakom, jak mają żyć. Polacy oczekują, że państwo nie będzie przeszkadzało. Ma wspierać w wysiłkach i pomagać w trudnych chwilach. Być solidarne. Na braterstwie chcemy oprzeć rozwój naszej ojczyzny.

Naszym celem jest Nowy Zielony Ład, bez dyktatury pieniądza, bez wyzysku drugiego człowieka przez wielkie korporacje, szanujący godność ludzką. Nowy Zielony Ład oparty na braterstwie różnych grup społecznych, oparty na wartościach, a nie grze interesów i walce.

Założenia Nowego Zielonego Ładu opartego na solidarnym rozwoju przedstawiłem na Kongresie. Szerzej napiszę o nim w kolejnych dniach. Dla mnie najważniejsze jest to, że to pierwszy całościowy program przedstawiony przez partię polityczną. To zarazem pierwsza tak zdecydowana odpowiedź na wizję państwa forsowanego przez władzę totalną i totalną opozycję. Wizja Polski opartej na solidarności i braterstwie, nie na wojnie plemion barbarzyńców.

Czas działania

PSL nigdy nie było partią wojny. Nie szukamy wrogów. Nie dzielimy Polski na państwo Kaczyńskiego, państwo Schetyny, państwo Petru. Jest jedna Rzeczpospolita Polska i niej wraz z wami chcę służyć.

Nowa władza, ale i część opozycji, zamieniła 10 przykazań na kodeks Hammurabiego. Jeśli nie przerwiemy tej spirali nienawiści, zostawimy naród bez oczu i zębów. Ludowcom nie wolno do tego dopuścić. Przywrócimy braterstwo Polaków.

Wskazówki zostawił nam Witos w swoim testamencie. Pisał w nim tak: “Zaprzestańcie wszelkich kłótni i sporów między sobą. Stańcie się jedna, wielką, mocną, solidarną, świadomą i kochającą się rodzina. Razem możecie dokonać cudów, osobno do niczego nie jesteście zdolni”. Razem, nie osobno. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Taki testament zostawił nam największy spośród ludowców.

Rozpoczynamy pisanie kolejnego rozdziału w historii Ruchu Ludowego. Chcę i zrobię wszystko by był to rozdział o świetności PSL i jego służby ojczyźnie. Chcę prowadzić PSL do kolejnych zwycięstw. Naszym celem jest najlepszy wynik w następnych wyborach samorządowych i w wyborach parlamentarnych. Chcę, by ludowcy współrządzili w samorządach i współtworzyli następny rząd.

Nie będzie łatwo. Będą nam rzucać kłody pod nogi, będą oskarżać i zastraszać, ale uda nam się. „Najpierw nas ignorują, potem się z nas śmieją, później z nami walczą. Później wygrywasz”. Wiem, że po tej mroźnej zimie, dla Polskiego Stronnictwa Ludowego znów zaświeci słońce upragnionego zwycięstwa.

Komentarze