Archiwa: Sejm RP – Władysław Kosiniak-Kamysz

Wybory: jak głosować poza domem

Jak głosować poza domem?

Autor: | Kampania wyborcza | Brak komentarzy

Wyjeżdżasz 25 października? Może mieszkasz tam, gdzie nie jesteś zameldowany? Możesz głosować w wyborach parlamentarnych tam, gdzie chcesz. Jak to zrobić?

1. Dopisz się do spisu wyborców

Wystarczy złożyć wniosek w urzędzie gminy, w której chcesz głosować. Możesz to zrobić osobiście, ale również lub mailowo. Jest jeden warunek: musisz mieć podpis elektroniczny lub profil zaufany e-puap. Zwykły mail nie wystarczy. Wniosek musi zawierać imię lub imiona, nazwisko, imię ojca, date urodzenia, numer PESEL oraz adres zamieszkania.
Uwaga! Czas na złożenie wniosku o dopisanie do spisu wyborców masz do 20 października.

2. Wystąp o zaświadczenie o prawie do głosowania

Wniosek złóż w urzędzie gminy, w której jesteś wpisany na listę wyborców. Możesz to zrobić osobiście, ale również faksem lub mailowo (o ile masz podpis elektroniczny lub profil zaufany e-puap). Uwaga! Wniosek musisz złożyć najpóźniej do 23 października.
Nie zapomnij o odebraniu zaświadczenia. Wcale nie musisz tego robić osobiście. W Twoim imieniu może to zrobić pełnomocnik. Wystarczy wypisać wniosek o wydanie zaświadczenia i upoważnienia. Możesz to zrobić w jednym dokumencie. Podaj w nim swoje imię lub imiona, nazwisko, numer PESEL oraz dane osoby upoważnionej do odebrania zaświadczenia. Zaświadczenie pozwala oddać głos w dowolnym miejscu w kraju, za granicą lub na polskim statku morskim.
Uwaga! Po otrzymaniu zaświadczenia od razu zostaniesz skreślony ze spisu wyborców. Jeśli zgubisz dokument, nie będziesz mógł głosować w tych wyborach.

Szczegółowe informacje znajdziesz na stronie Państwowej Komisji Wyborczej.

Zagłosuj w wyborach 25 października. Jeśli tego nie zrobisz, inni zdecydują za Ciebie.

Wiktoria Woda – ŚP. poseł na Sejm Wiesław Woda

Wiktoria Woda: popieram Kosiniaka-Kamysza

Autor: | Kampania wyborcza, Polityka, PSL | Brak komentarzy


„Wyrażam poparcie dla ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza jako kandydata na posła ziemi tarnowskiej. Jako młody, energiczny i skuteczny minister, zasługuje na pełne zaufanie. Będzie godnie kontynuował działania mojego męża dla małej ojczyzny i całego kraju”.

– Wiktoria Woda, żona zmarłego w katastrofie smoleńskiej posła Wiesława Wody

 

Wiesław Woda, fot. Sejm RPSłowa Pani Wiktorii Wody to dla mnie ogromny zaszczyt i wielkie zobowiązanie. Pan Poseł Wiesław Woda był jednym z najskromniejszych, ale też najwybitniejszych polityków jakich znałem.

Pochodził z Paleśnicy, w gminie Zakliczyn. Uczył młodzież w technikum rolniczym w Czernichowie. Zawsze świetnie przygotowany do zajęć, lubiany przez uczniów, już wtedy wyrastał ponad przeciętność.

W ruchu ludowym zaczął działać w 1969 roku. W Sejmie zasiadał nieprzerwanie od 1997 roku. Był także posłem Sejmu Kontraktowego w latach 1989-1991. Szefował małopolskim strukturom Polskiego Stronnictwa Ludowego. Był prezesem Zarządu Wojewódzkiego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP w Krakowie.

Jako ostatni przed reformą wojewoda tarnowski, a wcześniej wiceprezydent Krakowa, miał olbrzymie doświadczenie w administracji. Doskonale znał się też na rolnictwie. Najważniejsze były dla niego sprawy Małopolski. Był wielkim patriotą lokalnym. Przede wszystkim czuł się reprezentantem naszego regionu, osób które go wybrały. Ziemia tarnowska nie miała lepszego ambasadora w polityce. Jeżeli do czegoś się zobowiązywał, to zawsze dotrzymywał słowa.

Jego służbę Polsce przerwała katastrofa smoleńska. Bardzo brakuje Go dziś w polskiej polityce. Chciałbym w Sejmie kontynuować jego dzieło.

 

Jacek Kuroń – pamiętajmy

Pamiętajmy o Jacku

Autor: | Polityka | Brak komentarzy

Wielki polityk i społecznik, przywódca opozycji demokratycznej w PRL, dwukrotny minister pracy i polityki socjalnej, a nade wszystko dobry człowiek – Jacek Kuroń ma od dziś salę swojego imienia w Sejmie.

Niewielu było polityków tak lubianych, jak Jacek. Zawsze zauważał każdego i każdemu potrafił powiedzieć coś, po czym człowiek czuł się wyróżniony. Był człowiekiem demokracji, demokratą z krwi i kości. Dla niego kompromis był zawsze możliwy.

Nie był fundamentalistą w żadnej sprawie. Może dlatego jako minister pracy potrafił przekonać ówczesnego ministra finansów prof. Balcerowicza do tak wysokiej waloryzacji świadczeń dla emerytów i rencistów. Nikomu później się już ta sztuka z ojcem polskiego kapitalizmu nie udała.

Jacek Kuroń na Starym Mieście

Na Starym Mieście, gdzie rozdawał zupę w ramach zbiórki na SOS, potrafił zauroczyć sobą ludzi przez tę krótką chwilę rozmowy, gdy sięgał chochlą do kotła. Nie mógł przecież zamienić z nikim więcej niż kilka zdań, ale to wystarczyło. (fot. Stiopa/CC)

Jako minister pracy Jacek uproczywie podkreślał związek pomocy państwa z własnym wysiłkiem potrzebujących. Miał nieograniczoną liczbę pomysłów na działalność społeczną, ale się przy nich nie upierał. Jeśli ktoś przedstawił inną lepszą propozycję, umiał zmienić zdanie bez wahania.

Brak Jacka Kuronia szczególnie odczuwamy dziś, gdy miejsce dialogu w polityce zajmuje monolog. Tworząc nową Radę Dialogu Społecznego w miejsce Trójstronnej Komisji chcieliśmy do tego nie dopuścić. Jacek Kuroń prawdopodobnie nie wypuściłby nas z sali aż byśmy się nie porozumieli. Ostatecznie udało się nam osiągnąć kompromis. Tak jak chciałby tego Jacek.

Nie był rewolucjonistą, był człowiekiem czynu. Nie chciał władzy dla samej władzy. Jeśli chciał wygrać wybory, to po to, aby zdobytą władzą się podzielić – z samorządami, z pracownikami, z orgniazacjami obywatelskimi. To wizja polityki, w której codziennym partnerem władzy w rządzeniu państwem są obywatele.

Na takiej Polsce zależy mi najbardziej.